niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 1.


Rozdział 1. Lost Love


*początek*


  Zaczęło się to wszystko w mieście. W sklepie spożywczym. Młoda dziewczyna, niewysoka brunetka o zielonych oczach. Była w sklepie, robiła zakupy na święta. Jest jedna przeszkoda, Riley(Rajli) chodzi o kulach. Nie dawno, gdy szła ulicą, poślizgnęła się na śliskiej powierzchni. Nikt nie posypał tego solą. Stał się wypadek, który uszkodził nogę dziewczyny.
  Wychodziła ona ze sklepu. Trudnością były drzwi. Dziewczyna miała dwie torby z zakupami. Położyła torby i otworzyła drzwi. Zabrała zakupy i próbowała wydostać się z pomiędzy drzwi, a futryną.
   Tą samą uliczką szedł chłopak. Też niewysoki, blondyn. Fryzura postawiona na żel. Ubrany był w zimową kurtkę. Szedł ulicą i podgwizdywał. Zauważył, że z drzwiami siłuje się młoda dziewczyna. Podbiegł i przytrzymał drzwi. Spojrzał na nią, a ona na niego. Kiwnęła głową i wyszła ze sklepu.

-Dziękuję, dzięki nie panu, to prawdo podobnie bym się jeszcze z nimi siłowała - zaśmiała się Riley
-Spokojnie, nie mogłem patrzeć jak sobie pani nie radzi. Może wezmę zakupy?
-Byłabym wdzięczna - uśmiechnęła się

   Chłopak zabrał zakupy i razem z dziewczyną, ruszył do domu. Riley opowiedziała mu o wypadku, a on opowiedział jej o swoim. Kiedyś też chodził o kulach. Miał operację na kolano.
 
-A tak wogóle, jestem Niall - przerwał cisze
-Riley
-Zawsze sama chodzisz na zakupy?
-Niestety tak, chyba, że mama przyjedzie
-A chłopak?
-Hyh, nie mam

   Niall uśmiechnął się do siebie. Podążali przez śnieg. Gdzie nie gdzie były małe zaspy, prze które trudno było się przedostać. Gdy dotarli do końca drogi, chłopak pożegnał się z dziewczyną i wyszedł z posesji Riley. Dziewczyna patrzyła za chłopakiem. Po długim czasie, otworzyła drzwi, wstawiła zakupy i sama weszła do mieszkania.
   Chłopak wracał uliczkami Londynu. Napotykając pełno ludzi, proszących o pieniądze.

-~-

   Niall wrócił do domu. Zdjął zimowe okrycie i usiadł na fotelu, w salonie. Włączył telewizje. Prawie na każdym kanale rozmawiali już o świętach. Były tylko wiadomości, które mówiły o wypadkach, sądach i nieszczęściu. Leżał bezwładnie na siedzeniu i przerzucał kanały. Hałas telewizora przerwała komórka chłopaka. Spojrzał leniwie na urządzenie i sięgając do kieszeni po nią, odebrał.

-Halo?
-Niall, co robisz na święta? - spytał drugi, męski głos
-Chyba nic, może pojadę do Irlandii
-A nie chciałbyś spędzić świąt z nami? Sophie zaproponowała byś przyszedł z dziewczyną
-Liam, ale ja nie mam dziewczyny
-Znajdziesz sobie! - zaśmiał się
-Nie, raczej nie. Spędzę święta sam
-Jak chcesz, ale pamiętaj, że dla ciebie też szykujemy miejsce
-Dzięki

   Rozłączył się. Rzucił telefonem na dywan i siedział w ciszy, patrząc tempo w wyciszony telewizor. Przez głowę przechodziły mu różne myśli. Te dobre i złe. Do drzwi zadzwonił dzwonek. Wstał tak samo leniwie jak otwierał drzwi. Spojrzał przed siebie i ujrzał Harry'ego z dziewczyną.

-Cześć Nialler
-Hej, co was sprowadza w moje leniwe progi?
-O świętach chcemy porozmawiać
-Spędzam je sam
-A może chcesz przyjechać do mnie, do domu rodzinnego?
-Nie, dzięki

   Pożegnał się ze znajomymi i udał się na taras. Rozglądał się po mieście. Na głowę zaczęły mu padać płatki śniegu. Coraz częściej i więcej. Niall nie przejmował się tym i patrzył w głąb miasta.
   Postanowił ubrać się i wyjść z domu. Pomyślał, że może tym razem też spotka Riley i zaprzyjaźnią się. Ubrał kurtkę, zimowe buty i zabrał szybko klucze wychodząc z domu.

-~-

   Riley przesunęła zakupy do kuchni. Rozpakowała wszystko do lodówki. Na telefon dziewczyny zadzwoniła jej mama.

-Cześć skarbie - powiedziała starsza kobieta
-Hej mamo, coś się stało?
-Nie, chciałam spytać czy będziesz na święta w domu?
-Ale u ciebie?
-Tak
-Nie mamuś, spędzę te święta sama
-Znajomi przychodzą?
-Nie, West i Tiffany wyjeżdżają
-Dobrze, ale w każdej chwili możesz zadzwonić
-Obiecuję

   Odłożyła telefon i kończyła rozpakowywać zakupy. Przez otwarte drzwi weszła Tiffany i West. Weszli do kuchni. Przywitali się z przyjaciółką i pomogli jej w czynności. Pomogli jej przedostać się do salonu. West zrobił po herbacie dla każdego i dołączył się do dziewczyn.

-Słuchaj Riley, spotkałam Sophie!
-Smith? Dawno się nie widziałyśmy
-Tak! Pytałam się jak w rodzinie, bo wiesz jakie ona miała problemy
-Wiem, i jak? Wyszła na prostą?
-Oczywiście! Wygląda teraz przepięknie
-Miło
-Umówiłyśmy się dzisiaj, po południu
-Aha
-Idziesz ze mną i Westem. Chciała cię zobaczyć
-Nie wiem czy chcę
-Chcesz - uśmiechnęła do przyjaciółki

   Zbliżała się godzina spotkania. Przyjaciele ubrali kurtki i wyszli z mieszkania Riley. Dziewczyna nie była przekonana co do spotkania. Jej ostatnie spotkanie z Sophie skończyło się strasznie i wielką kłótnią. Widziały się ostatni raz, gdy miały po 15 lat. To bardzo dużo czasu minęło. Pięć lat.
   Stanęli przy umówionych ławkach. W szybkim czasie pojawiła się też Sophie. Każdy przywitał się z brunetką.

-Riley! - krzyknęła
-cześć, jak dawno się nie widziałyśmy
-Bardzo, a co ci się stało?
-Święta - zaśmiała się -Poślizgnęłam się
-Biedaczyna
-Widzę, że się zmieniłaś
-Trochę, a ty wogóle! Jak byłaś piękna, tak jesteś
-Bez przesady
-A może gdzieś pójdziemy? - zapytała Tiffany
-Na czekoladę! - wtrącił się West
-West ma rację, chodźmy do kawiarni, tylko zadzwonię... - wyjmowała komórkę z torebki
-A właśnie Sophie, jak tak chłopak? - zapytała Tiffany
-Dobrze, właśnie do niego dzwonię, by przyjechał do nas. Chyba, że macie coś przeciwko
-Nie! - krzyknęła trójka przyjaciół

-~-

   U Niall'a nie szło tak łatwo. Błąkał się po ulicach szukając Riley. Poszedł w stronę sklepu, gdzie się spotkali. Wrócił się pod mieszkanie dziewczyny. Nikogo nie było. Zmarnowany wrócił do domu. Przed nim spotkał swoją byłą dziewczynę, Barbarę.

   Chłopak wzdychał głośno. Dziewczyna spojrzała na niego. Rzuciła mu się na szyję. Podarowała go setkami całusów.

-Barbara!
-Cześć, przyszłam porozmawiać
-Zajęty jestem
-Czym?
-Szykuję święta
-Sam?
-Nie
-Niall, nie gniewaj się na mnie
-Barbara, zerwałem i nie mam zamiaru, więcej udawać, że nic się nie dzieje
-Oj przestań! To było jednorazowe
-A skąd ja mam wiedzieć? - otwierał drzwi od mieszkania
-Jak porozmawiamy to się dowiesz
-Nie

   Wszedł do mieszkania zamykając drzwi przed nosem dziewczyny. Rzucił telefon na kanapę, a sam poszedł na górę. Wziął kartkę i starannie napisał liścik. Znalazł ładną kopertę i zszedł na dół. Ubrał się i wyszedł z mieszkania kierując się do domu Riley. Wsunął list pod drzwi i szybko odszedł, znikając w ścianie spadającego śniegu.

-~-

   Riley wraz ze znajomymi udała się do kawiarni. Weszli do środka i poczuli podmuch kawy i czekolady. Zajęli miejsce. Do stolika podszedł kelner. Przyjął zamówienie i oddali się do kuchni. Znajomi rozmawiali o życiu prywatnym jak i zawodowym. Riley nadal czuła się nie sfojo. Tiffany i West rozmawiali z Sophie, a brunetka myślała nad ucieczką. Rozmowa przeszła na Riley. Dziewczyna zaczęła się denerwować. Sophie wie jaki jest słaby punkt dziewczyny. Nie wiedząc o tym, Tiffany włączyła się do gry.

-A jak tam twój chłopak?
-Nie mam, chyba o tym wiesz 
-Myślałam, że znalazłaś sobie drugie po tym jak byłaś z Tony'm
-Nie znalazłam!
-Spokojnie Riley, Sophie tylko pyta - powiedziała Tiffany
-A jak tam konkurs? - uśmiechnęła się
-Nie przeszłam
-Jak to!? Przecież byłaś najlepsza!
-Przez ciebie nie przeszłam
-Dlaczego mnie oskarżasz? Mnie tam nie było

   Do kawiarni wszedł wyskoki brunet. Rozejrzał się po pomieszczeniu i podszedł do czwórki znajomych. Riley siedziała twarzą do szyby i opierała się o rękę. Nie zauważyła chłopaka.

-Riley... - powiedział West
-tak? - odwróciła się w jego stronę

   Ujrzała bruneta. Wstała i podała mu rękę. Chłopak uśmiechnął się i usiadł koło Sophie. Riley przeprosiła wszystkich i zabrała swoje rzeczy. Zakładała kurtkę i wyjęła portfel.

-Gdzie idziesz? - spytał West
-Wracam do domu
-Tak szybko? Zostań jeszcze trochę, przecież dopiero doszedł Liam
-Tiffany, mam co robić!
-Kochana, nie denerwuj się, bo ci zmarszczki zostaną - zaśmiała się Sophie
-Tobie to już nie grozi! - uśmiechnęła się i wyszła z kawiarni

   Wracała przez biały park. Śnieg padał coraz rzadziej. Zapalały się lampy i coraz więcej ludzi robiło się na ulicach. Weszła o kulach, po mały schodkach przy swoim domu. Wyjęła klucze i otworzyła drzwi. Na podłodze, przy drzwiach leżała koperta. Riley podniosła ją. Rozebrała się i podążyła z kulami na kanapę. Z niecierpliwością czekała na otworzenie tej tajemniczej kopertki.
   Gdy otworzyła ją, nie wierzyła własnym oczom.

Tajemnicza Riley,
 Nie mogę przestać myśleć o Tobie. Masz coś w sobie, czego nie umiem wytłumaczyć ani przezwyciężyć. Bardzo to mnie denerwuje, bo gdzie nie spojrzę, widzę Cię. Może się nie znamy, ale zgodziłabyś się na wyjście, może do kawiarni? Zostawiam ci mój adres, bo może będziesz chciała się umówić z takim dziwakiem jak ja ;) 
Pozdrawiam Niallx

   Riley uśmiechnęła się i wzięła kartkę, która leżała na stoliku. Wyjęła długopis z torebki i odpisała na tajemniczy list. Ubrała się i wyszła.
   Na dworze padał mały śnieżek. Ulice były pokryte puchem, a w świetle lamp przenikały śnieżynki. Drzewa przebrane były w białe kożuchy, a ławki ozdobione były lodowymi mozaikami. Na szybach widać było piękne krajobrazy malowane przez lodowego malarza. Tylko ulice i chodniki były szare i brudne.
   Brunetka stanęła przed drzwiami wskazanego adresu. Zapukała do drzwi i podrzuciła list. Chłopak odtworzył jej i w dłoni miał kopertę. Uśmiechnął się i zaprosił Riley do środka.

-Miło, że przyszłaś - uśmiechnął się i pomógł dziewczynie zdjąć płaszcz
-Jak zostałam zaproszona w tak piękny sposób, to trudno byłoby odmówić
-Chcesz coś do picia?
-Herbatę poproszę 

  Dziewczyna podążyła z kulami do salonu. Chłopa zaparzał herbatę. Położył na szklanym stole i usiadł na przeciwko niej.

-Ładnie się urządziłeś - rozglądała się po mieszkaniu
-Skromnie
-Bardzo! Pomijając te siedem gitar na ścianie, plazmowy telewizor, meble i wystrój, to bardzo skromnie - zaśmiała się
-Hm...lubisz dźwięk gitary?
-Bardzo! I coś tam zagrać potrafię 
-Chcesz spróbować? 
-Oczywiście

   Chłopak wstał i poszedł do pokoju. Zszedł z dużą gitarą. Podał dziewczynie i zabrał od niej kule. Riley usiadła porządnie i szarpnęła za struny. Zagrała swoją ulubioną piosenkę. Niall siedział cicho na fotelu i wsłuchiwał się w każdą nutę.
   Riley skończyła grać i oddała gitarę Niall'owi. Z ciekawości, chłopak zapytał o historię tej piosenki.

-To jest piosenka, którą grałam w podstawówce, w liceum, a czemu pytasz?
-Bardzo lubię tą piosenkę
-Pierwszy raz ją usłyszałam od mamy 
-Ja niestety w podstawówce 

   Niall ustawił gitarę na kolanach i pociągnął za struny. Zaczęła wydobywać się piękna melodia. Riley była pod wrażeniem dźwięków jakie słyszała. 

I saw you for the first time,
I don't care what against me you are saying
Because I want to be the one which is hugging you, when you are sleeping
Because you are a ray which the snow is drowning
Simply let be by oneself...(...)

    Uśmiechnęła się do chłopaka. Niall odłożył gitarę na bok. Riley napiła się herbaty i wyjęła telefon z kieszeni. Dostała sms'a. Kliknęła na ekran i zobaczyła wiadomość od Sophie.   Był to sms z kategorii nie dla dzieci. Chłopak przyglądał się Riley. Dziewczyna była przerażona. Niall zauważył to i bardzo się zmartwił.

-Co się stało?
-Nic, nic! Muszę wracać
-Odprowadzić cię? - wstał i poszedł za dziewczyną
-Nie trzeba...a może jednak? Chodź!

   Niall podał jej płaszcz. Sam też sięgnął po kurtkę. Przepuścił dziewczynę i zamknął drzwi. Szybko podążyli do domu Riley. Niall próbował dowiedzieć się, co się stało. Jednak Riley nie chciała mówić. Podeszli pod mieszkanie. Przed drzwiami stała Sophie, bez chłopaka.

-Co ty zrobiłaś?!
-Ja, nic
-Jasne! 

   Pod schodami leżał kot Riley, Zoe. Dziewczyna uklękła przed kicią. Wzięła ją na ręce, a w kącikach oczy zbierały jej się łzy. Niall podszedł do Riley i przytulił. Kot miał wypadek i złamał łapkę. Jednak zmarła dopiero teraz, z zimna.

-Czemu jej nie pomogłaś?
-A po co miałabym jej pomóc? - spytała 
-A po to, że miała wypadek!
-Riley, spokojnie - powiedział Niall
-Wiedziałaś, że to mój kot! Mam go sześć lat
-Oj, było minęło - machnęła ręką
-Wracaj do swojego chłopaka i zostaw mnie w spokoju!

   Niall odwrócił się w stronę Sophie. Dziewczyna wróciła do samochodu stojącego trzy bloki dalej. Chłopak przytulił Riley. Wziął klucze i otworzył drzwi. Dziewczyna weszła do domu. Niall wszedł za nią. Riley pokazała mu schowek. Chłopak zrobił, to co było trzeba. Wrócił do Riley. Ona siedziała na kanapie schowaną głową w dłonie. Niall usiadł koło niej i jeszcze raz przytulił. Brunetka podniosła głowę i spojrzała na chłopaka...


Od Gołąbka;

Jest to pierwszy rozdział LL. Ja zawsze będę pisała, że to od de mnie! Będzie wam łatwiej głosować i czytać. Jesteśmy we dwie i każda z nas, może pisać inaczej. Na sam początek, to może być. Co się stało dalej? Odpowiedź na to pytanie może być inna, niż myślisz ;)
Prostą grą: Proszę was o to byście komentowali. Jest ważne, bo nie wiem czy ktoś to czyta, czy nie. Nie wiem też czy wam się podoba. Hejtów też zapraszam! Takich z otwartymi rękami przyjmę. Pisze tak jak potrafię i nie mam zamiaru tego zmieniać. Mogę zmienić motyw i akcję, ale nie, to co piszę. 
Czytasz=Komentujesz
Dziękuję, pozdrawiam :*

PS Dzisiaj wyjątek! Rozdział wstawiony jest w niedzielę, a nie w sobotę. Mam nadzieję, że źli nie będziecie? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz