sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 5 LL.



*Rozdział 5*



Coraz mniej czasu do świąt -To myślę każdego dnia, gdy wstaję. Dzisiaj zostały trzy dni. Mam jakieś tam prezenty, ale nie mam ducha świąt. Nawet Niall wydaje się jakiś nie obecny.  Może ja też powinnam wyjechać? Zadzwonię do niego i spytam jak ze świętami albo sms'a wyślę? Bo może obudzę?

Ja: Niall, czy na pewno wyjeżdżasz na święta?

Niall: Tak :((

Ja: Na jak długo?

Niall: Po świętach dopiero wracam

Ja: Szkoda, a nie obudziłam cię?

Niall: Nie :))


Wiedziałam, że wyjeżdża, ale chciałam się upewnić. Może zmienił zdanie i chce spędzić święta ze mną. Mam trzy dni, by się zastanowić.
Wywlokłam się leniwie z łóżka.  Spojrzałam przez zamarznięte okno. Szron malował na szybach wzorki, dzieci bawiły się bialutkim puchem, a kolorowe ozdoby świeciły po mieście. Tak zazdroszczę wszystkim osobom, które święta spędzają z rodziną. Chyba pojadę do mamy.
Ubrałam się ciepło i wygodnie. Założyłam kurtkę i zimowe buty. Otworzyłam drzwi i powiało chłodem. Wyszłam na schody, skryte pod śniegiem. Przez uszy obijały się śmiechy dzieci i rozmowy dorosłych. Starcy chodzili po parku, a na bazarku kwitł interes. Wszyscy byli dla siebie życzliwi.
Rozejrzałam się po okolicy. Przechodziłam uliczkami, gdzie jest pełno kupców. Pełno uśmiechniętych twarzy. Były jednak osoby, z humorem takim jak mój. Ponurzy i zgryźliwi.
Doszłam do uliczki z mniejszą ilością ludzi. Trochę biedniejsza ta ulica. Tam było smutno. Dzieci w rozdartych ubraniach, rodzice szukający pożywienia. Jedna wielka kamienica, była ich domem, to utrzymywało ich na życiu.
Chciałam przejść obojętnie. Zaczepiło mnie dziecko. Pociągnęło mnie za kurtkę. Obejrzałam się za siebie i spojrzałam w jego smutne, opuszczone oczy.
-Pomóż kobieto -mówiło przez płacz
Podeszłam do jednego ze stoisk. Kupiłam coś, co wzmocni przynajmniej połowę tych ludzi. Matka dziecka spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się i zawołała syna. Odeszłam szybko zza kamienice. Patrzyłam jak oni się tym dzielą. Łzy leciały mi po policzku.
Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się gwałtownie i spojrzałam na Liam'a. Nie wierzyłam własnym oczom. Uśmiechnięty i wesoły stał prze de mną czekając nie wiem na co.
-Cześć, co się tak czaisz? -zapytał
-Patrzę -zamyśliłam się -A co ty tu robisz?
-Przechodziłem, gdy zauważyłem ciebie -uśmiechnął się i machnął ręką bym za nim poszła
-Bez Sophia?
-Bez. Ma ciężki okres przed świąteczny. Lubię wszystkim pomagać i jak spotykam jakąś dziewczynę, to ta wpada w furię -zaśmiał się
-To może lepiej sobie pójdę? -złapał mnie za rękę
-Nie, nie! Gdzie się wybierasz?
-Na święta? -kiwnął głową -Pewnie pojadę do rodziny
-To dobrze, a jak z Niall'em?
-Wyjeżdża, więc co ja będę robić? -wzruszyłam ramionami
-No tak, a wiesz, Sophia mówiła, że miałaś kota
-Miałam, ale z zmarł, z nieznanych mi powodów -przerzuciłam oczami
-Przykro mi -spuścił głowę -Może chcesz wpaść do nas na chwilę, na herbatę?
-Nie, nie. Sophia by tego nie przeżyła. Wrócę do siebie, ale jeszcze wejdę do Niall'a
-Ok, to do zobaczenia!
Podeszłam pod dom Niall'a. Jak zwykle zadbany jak nie wiem! Czy on wie, że trzeba odśnieżać? Weszłam po schodkach i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi znajoma twarz. Nawet bardzo znajoma.
Otworzył mi chłopak, który potrącił mnie po drodze, wczoraj. Gdzieś się śpieszył.
-Cześć, jestem Harry -podał mi rękę
-Hej, Riley, czy jest -przerwał mi
-Jest, wejdź
Chłopak siedział na fotelu. Włączony miał kominek i do o koła było bardzo przytulnie. Wchodziło się i nie chciało wyjść. Harry podszedł do mnie i poprosił o płaszcz. Niall spojrzał na mnie i podszedł.
-Co ty tu robisz? -spytał przytulając się do mnie
-Przyszłam? -podziękowałam loczkowi
-Jak twoja noga? -spytał
-Już lepiej, a może powiesz mi kim jest twój przystojny i niezdarny kolega?
-Niezdarny? -spojrzał na kolegę
-Nie chcący potrąciłem Riley w zeszłe popołudnie -zmarszczył brwi -Śpieszyłem się do ciebie
-Aha -uśmiechnął się -Harry to mój stary, dobry przyjaciel i odwiedza mnie raz do czasu, ale chyba, go dobrze znasz?
-Nie rozumiem? -zdziwił się loczek
-Chciałem ukryć moje dawne życie, ale ta cwaniara znalazła o nas informacje -zaśmiał się
-To ty jesteś Harry Styles?
-Tak, miło cię poznać. Niall wiele o tobie mówił
-Na przykład? -szturchnęłam blondyna
-Że jesteś urocza, miła, niezdarna, marudna -wymieniał
-Do prawdy??
-To co, może czegoś się napijesz? -powiedział Niall

Siedzieliśmy w salonie przy podłączonym kominkiem. Opowiadałam Harry'emu jak się poznaliśmy, gdzie pracuję i czy wyjeżdżam na święta. Ten chłopak jest niesamowity! Słucha, nie przeszkadza i jeszcze sam chce opowiedzieć.
Niall pakował torby i zabieczał po woli dom. Loczek śmiał się i próbował zrobić to samo ze mną. Niestety gdy patrzę, że Niall wyjeżdża, to płakać mi się chce.

-A czemu nie wyjeżdżasz? -spytał mnie Harry wybijając z rytmu wkładanych ubrań
-Rodzina daleko, a po za tym, wolę zostać tutaj w domu -zaśmiałam się
-Moja rodzina mieszka blisko, na szczęście -uśmiechnął się -Ale Niall wyjeżdża
-Niestety, mama wzywa
-Robi się późno, ja będę leciał -dał mi całusa w policzek i podszedł do blondyna
-Do zobaczenia -pomachał mu

Jak Harry opuścił dom Niall'a, postanowiłam zrobić to samo. Blondyn nie był zadowolony, ale co ja będę tutaj robić.

-Ale nie musisz! -jęczał
-Ty się pakuje, a ja muszę posprzątać w domu -zakładałam kurtkę
-No dobra, ale później wpadnę -uśmiechnął się i machnął ręką

Otworzyłam drzwi i zawiało chłodem. Za mną tak ciepło, ale trzeba wracać.
Dom mam blisko, więc szybko dotarłam. U mnie nie jest tak ciepło jak u niego. Zaraz będzie. Podeszłam do kominka. Włączyłam i poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, na szczęście miałam składniki. Pamiętam przepis na ciasteczka od mojej babci. Przepyszne są. Upiekę, by chociaż z tego mieć przyjemność na święta.
Usłyszałam pukanie. Umyłam ręce i poszłam pod drzwi. Spojrzałam przez wizjer -Harry. Otworzyłam szybko drzwi.

-Coś się stało? -spytałam zdziwiona
-Miałem pytanie, mogę wejść? -wygrzebał ramiona ze śniegu
-Wchodź -wpuściłam gościa do środka -Chcesz coś do picia?
-Nie dzięki -rozglądał się po mieszkaniu -Na pewno zostajesz na świata w domu?
-Raczej tak, a co? -krzyczałam z kuchni
-Tak pytam, a gdzie choinkę postawisz? -wypytywał się mnie o bardzo dziwne rzeczy jak na osobę obcą
-Nie wiem, może wogóle jej nie postawie -weszłam do salonu z herbatą
-Rozumiem, a często siedzisz u siebie w pokoju? -pochwili dodał -Sama
-Tak, robię coś na komputerze albo rozmawiam ze znajomymi -usiadłam w fotelu
-Będę leciał -dał mi całusa w policzek i wyszedł

Jego zachowanie było dziwne. Wszedł, rozejrzał się, zadał parę dziwnych pytań i wyszedł. Cała ta ich trójka jest dziwna. Ciekawe co się stało z resztą.
Weszłam na górę i włączyłam laptopa. W wyszukiwarkę wpisałam One Direction. Wyskoczyły mi ogólne informacje o zespole. Po członków aż po drużynę. Przeczytałam wszystkie informacje o tej trójce. Wielu rzeczy się dowiedziałam. O Sophie też. Podstępem przyczepiła się do biedaka. Ale nie zmieniając tematu. Harry i Niall wydawali się dobrymi przyjaciółmi. Teraz też. Jednak najlepszym przyjacielem loczka był nie jaki Louis Tomlinson. On też ma dziewczynę. Niall był neutralny. Przyjaźnił się ze wszystkimi. Zayn jednak, to podobno przez niego rozpadł się zespół. Po tym jak wziął ślub z Perrie, chłopcy zaczęli się kłócić. Znalazłam jego adres i Louisa. Oby były jeszcze aktualne. Chciałam dowiedzieć się więcej i moim świątecznym życzeniem było połączyć ich wszystkich.
Ubrałam kurtkę, buty i wyszłam z mieszkania. Zamówiłam taksówkę. Pokazałam adres. Na miejscu byłam po dwudziestu minutach. Zapłaciłam i wyszłam przed nie wielki dom. Tu podobno mieszka Louis.
Podeszłam pod drzwi i przełykając głośno ślinę, zapukałam. Drzwi otworzył mi wysoki brunet. Miał na sobie ciepłą bluzę. Poprawiał coś chwilę fryzurę. Zaczęłam rozmowę.

-Dzień dobry -miałam ochotę uciec -Pan, to Louis Tomlinson?
-W rzeczy samej, a co panią sprowadza? -uśmiechnął się
-Chciałabym dowiedzieć się czegoś o -zamarłam -One Direction -dodałam
-Yh, fanka tak? -zmienił ton i zmarszczył czoło
-Nie, nie! -broniłam się -Ja w innej sprawie
-Proszę, niech pani wejdzie -wpuścił mnie do mieszkania

Rozejrzałam się do o koła. Zero zdjęć z dziewczyną tylko rodzinne. To mnie zdziwiło. Spytał się czy chcę coś do picia i zaprowadził mnie do salonu.

-Możemy być na ty? -zapytał pewnie
-Oczywiście -uśmiechnęłam się -Więc tak, Louis ty byłeś najstarszy z waszej piątki? -zetknęłam do notesu
-Tak -odpowiedział bez wachania
-Jakie uczucie miałeś, gdy dowiedziałeś się, że to już koniec 1D? -spojrzałam poważnie na mężczyznę
-Byłem zgruzgotany, ale szybko się pozbierałem. Musiałem się pogodzić, że moje życie w tłumie gwiazd i fanów się zakończyło. Nic nie mogłem na to poradzić -oparł się o oparcie na fotelu
-A nie próbowałeś pogodzić chłopaków? -zapisywałam każde słowo
-Tak, ale to było silniejsze -poprawił fryzurę
-Co? -spojrzałam w notes by uniknąć kontaktu wzrokowego
-Kłótnie. Za dużo ich było. Simon powiedział nam, dwie trzy płyty i koniec One Direction -oparł dłonie na oparciu
-A twoim zdaniem, kogo to wina? -spojrzałam na mężczyznę i tym pytaniem rozpoczęłam ciszę
-Yh, naszej całej piątki. Każdy z nas miał w tym udział -przetarł brodę
-Uważasz, że mógłbyś się jeszcze raz spotkać z chłopakami? -uśmiechnęłam się
-Nie wiem, ale raczej nie -zaśmiał się -A nie powiedziałaś jak masz na imię?
-Riley -podałam mu rękę
-Pięknie, a czemu tak się nagle nami zainteresowałaś? -poprawił bujną fryzurę
-Niall Horan, jest moim sąsiadem -odgarnęłam kosmyk włosów
-Zawsze wesoły, miły, szalony i prze de wszystkim wrażliwy -podniosły mu się kąciki ust
-A mógłbyś mi o nim więcej opowiedzieć? -zaciekawilam się
-Jasne! -spojrzał się na mnie -Zawsze lubił sport. Był dzieckiem w naszym gronie, które było zawsze głodne. Miał poczucie humoru i często sobie dogryzaliśmy, ale lubiłem go. Ucierpiał najbardziej, gdy się rozstaliśmy. Stał się cichy, samotny i ponury. Co prawda nigdy nie mógł znaleźć swojej drugiej połówki, ale po rozstaniu nie patrzył na to. Nie odzywał się do nas i po jakimś czasie odszedł z kontaktów też Liam, później Harry i zostałem sam -oznajmił mi ocierając twarz, a w oczach widniał smutek
-A co się stało z Zayn'em? -zapisałam w notesiku
-Po ślubie z Perrie, przestał przychodzić na próby i odszedł -po raz kolejny poprawił fryzurę -A czemu mnie szukałaś? I jak mnie znalazłaś?
-Chciałam dowiedzieć się więcej niż tylo o z tego co jest napisane na Internecie, a adresy były podane, ale nie byłam pewna czy to ten odpowiedni -opowiedział swoją historię
-A Niall ci nie chciał opowiedzieć? -zaciekawił się
-Nie wie o tym, że cię szukałam. on szykuje się do wyjazdu -oznajmilam
-Na święta wyjeżdża do rodziny? Zawsze to robił -uśmiechnął się
-To już wszystko -wstałam z kanapy -Dziękuję  za pomoc, a mogłabym twój numer na wszelki wypadek?
-Dla ciebie wszystko -podał mi numer na karteczce
-Dziękuję, cześć -pomachałam mu i wyszłam

Louis wydawał się miły. Opowiedział mi bardzo dużo i wiem o wiele więcej. Dostałam nawet numer. Jeżeli to prawda, co mi opowiedział, to wychodzi na to, że Niall bardzo cierpi. Nie spędzę z nim świąt, ale dam mu największy prezent jaki mógł dostać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz