*Rozdział 4 *
Odebrałam telefon i usłyszałam Irlandzki akcent.
-Cześć Riley, jak się czujesz?
-Hej, dobrze. Możesz się jutro spotkać?
-Zależy, o której?
-Tak po jedenastej
-Na chwile tak, bo później muszę coś załatwić
-Ok, mam niespodziankę
-Nie mogę się doczekać! A jak przyjaciele, wyjeżdżają?
-Wyjechali już
-Szkoda, ja niestety też wyjeżdżam
-Na prawdę?! A tak fajnie się z tobą spędza czas
-Hyh, niestety jestem zajety
-Szkoda, to będę u ciebie o jedenastej, ok?
-Ok
Skończyłam z nim rozmowę. Smutno, że Nialla nie będzie na święta. Ale czego ja się mogłam spodziewać, po takiej osobie? Że będzie ze mną i przybedzie na każde moje zawołanie? To Niall Horan, wokalista z One Direction.
Nic mi się nie chce. Moje święta straciły sens. Do rodziny lecieć nie będę, bo nie mam zamiaru patrzeć ta słodką twarz Luka.
Za pięć dni są świata, a ja nie mam prezentów dla moich przyjaciół. Jutro, po spotkaniu z Niall'em, pójdę do sklepu i coś kupie, bo to będzie straszne! A na razie się położę, bo i tak nie man co robić.
_,,_
Wybiła 6 rano. Za cholerę ja tak wcześnie wstaję?! Trzeba mieć nie równo pod sufitem, by marnować sen.
Wstałam, podniosłam kule i zeszłam na dół. Pusto, ale jedynie co mi nie pasuje, to otwarty balkon i ślady stup. Ja tego nie wytrzymam! Muszę zadzwonić do Niall'a, a jak ktoś jest w mieszkaniu?
-Słucham? - zapytał zaspany chłopak
-Niall, ktoś mi się włamał do mieszkania! -nastała cisza
-Sama jesteś?
-Nie wiem czy ktoś jest w środku, bo dopiero wstałam
-Wydawało ci się
-Niall, takie rzeczy nie mogą być tylko myślą
-Spokojnie Riley, mam przyjechać?
-Nie trzeba, dobranoc
-Dobranoc Riley
Czemu on reaguje na to z taką ulgą? A jak zabrali mi coś cennego? To pewnie tamci z wieczora. Bądźmy nastawioni jak Niall, nic się nie stało. Mam czas, to pójdę przygotować się do lekarza. Będę wcześniej , bo może będą luki u doktora.
Minęła 8. Wyszłam na przystanek. Autobus za pięć minut. Lekarz jest ulice dalej. Man nadzieje, że Niall doceni to co mu pokarze.
Na szczęście nie ma jednego z pacjentów. Dzięki temu weszłam o 8:55, a nie o 9:30. Będę wcześniej u kochasia. Weszłam do gabinetu. Doktor porozmawiał ze mną po czym skierował do sali, gdzie mieli zdjąć mi gips. Trochę czasu minęło. Wyszłam z dwiema zdrowymi nogami. Teraz nic mi nie pozostaje jak pojechać do Niall'a.
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi blondyn. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Trochę wcześnie
-Przeszkadza ci to?
-Nie, ale...nie masz gipsu!
-To ta niespodzianka! Teraz wszędzie możemy iść - uśmiechnęłam się
-To cudownie - przytulił mnie
-Cieszysz się?
-Bardzo, a czemu pytasz?
-Sprawdzam - przytuliłam się do gorsetu chłopaka
Rozmowa przemijała spokojnie. Szybko jednak wróciłam do domu. Wstąpiłam jeszcze do sklepu. Spotkałam tam Liam'a. Na mój widok się uśmiechnął.
-Widzę, że już bez gipsu
-Tak, zdjeli mi dzisiaj
-A Niall wie?
-Właśnie od niego wracam, nie kręciłeś się przypadkiem koło mojego mieszkania?
-Nie, a coś się stało? - podszedł do kasy
-Przewidziało mi się
Liam poczekał jeszcze chwilkę na mnie i wrócił do samochodu. Po drodze zdążyło zaatakować go z tysiące fanek. Nie wiem czy fajnie być sławnym.
Przypomniałam sobie, że miałam kupić prezenty. Więc muszę się wrócić. Byłam w wielu sklepach i nich nie znalazłam dla Niall'a. Prezent Tiffany i Westa mam, ale co z nim? Nie mogę mu kupić byle czego, bo to raczej nie jest zwykły znajomy.
Wróciłam do domu. Spojrzałam na korytarz. Przypomniały mi się ciepłe łapki mojego kota. Niestety, gdyby nie Sophia. Łzy mi się zbierają jak o tym myślę.
Zapakowałam prezenty w ładne papiery ozdobne i schowałam do szafy. Tif wraca za tydzień, a West dopiero w styczniu, po nowym roku.
Kule zostawiłam u doktora, to jeden plus. Wbiegłam na górę. Włączyłam laptopa i weszłam na pocztę. Muszę odczytać tego e-maila.
Adresat B.P.
Odbiorca riley@gmail.com
Witam,
pewnie nie wiesz kim jestem. Ważne, że ja wiem, kim ty jesteś. Kochana konkurencjo, nie mam zamiaru się poddać i oddać mojego ukochanego. Nie zasługujesz na niego, patrząc po tym jak go traktujesz. On sobie nie zasłużył na takie traktowanie. Więc słuchaj, odejdź od Niall'a, bo to się źle dla ciebie skończy. Wiem który masz numer mieszkania i ulicy, miałaś kota i złamaną nogę. To wszystko na teraz! Masz czas do 24 grudnia albo wiesz sama, co się stanie.
B.P
Nie przestraszył mnie ta wiadomość. Nie wiem kim jest to B.P. Ale jeżeli chce mnie wystraszyć, to musi się postarać. Plączy mi się myśl, która mówi, żebym powiedziała to Niall'owi. Nie będę go denerwować, on pewnie szykuje się do świąt.
Zadzwoniłam do mojego brata. Raz do czasu trzeba porozmawiać z rodziną.
-Miło, że dzwonisz siora!
-Jak tam ci się wiedzie?
-Dobrze, jadę do cioci na święta, a ty?
-Niestety nie
-Kuzko kochana, czemu?
-Nie podpisuj się, nie mam czasu
-Szkoda, a jak tam w rodzinie?
-Nie mam nikogo
-Czemu?
-Bo nikogo nie znalazłam?
-Zalamujesz się! A ten blondyn?
-Skąd wiesz o Niallu?!
-Tiffany, ciocia, ja
-Paply! Kończę, to co, Wesołych Świąt
-Wesołych...
Nikt mnie tak nie denerwuje jak on. Luke i jego Ego. Jedyny członek w rodzinie, którego tak nie cierpnie.
rzuciłam się na kanape. Wyjelam telefon.
Ja: Wyjechałeś już?
Niall: Nie, ale się nudzę
Ja: Śpisz?
Niall: Riley, próbuję
Ja: To pogadaj ze mną
Niall: Jutro mam ważny dzień i chcę iść spać
Ja: Wiedziałam, że zależy ci na mnie
Ja: przychodzę bez gipsu, a ty mówisz same " super"
Ja: Może wróciłeś do tej Barbary?
Niall: Zależy mi na tobie!
Niall: Nie wygaduj bzdur, Riley
Niall: Barbara jest przeszłością
Niall: To o czym kochanie chcesz pisać?
Ja: O tym, jak bardzo cię kocham <3
Niall: Słodka jesteś
Ja: Nie przeszkadzam, dobranoc ;*
Niall: Dobranoc <3
Od Gołabka:
Podoba się? Dla mnie trochę słabe. Ale to zostawiam dla waszej opinii.
Czytasz=Komentujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz